Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szparagi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szparagi. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 czerwca 2009

Szparagi w sosie serowym
















Danie to - a jakże - delikatne (bo szparagi), ale o zdecydowanym smaku (bo czosnek i ser). Wiosenny, wesoły koperek (bo wiosna). Palce lizać (bo pycha). Tylko nie zapomnijcie opłukać zieleniny (bo zgrzytanie w zębach).

Składniki
1 pęczek szparagów,
1 szklanka mleka,
1 opakowanie serka topionego,
1 pęczek koperku,
2 ząbki czosnku,
sól, pieprz.

Czosnek siekamy z solą i odstawiamy do spocenia. Szparagi gotujemy w mleku do półmiękkości na małym gazie, po czym wyjmujemy z garnka. Do mleka dodajemy ser topiony i często mieszając czekamy aż się rozpuści, a mikstura zgęstnieje. Wtedy wsypujemy posiekany koperek i chwilkę razem dusimy aż zielsko odda smak. Wrzucamy czosnek i szparagi. Pozwalamy szparagom przez kilka małych minutek nacieszyć się aromatycznym towarzystwem. Dosolić, napieprzyć. Wykładamy na talerz, posypujemy papryką, chili albo Tandori, i tyle. Roboty mało, radochy cała kupa. O, przepraszam, ja tak przy jedzeniu...

Do sosu można dodać curry; będzie aromatyczniej, bardziej egzotycznie i kolorowo. Ja miałem ochotę na coś zwiewnego i bardziej naszego, koszelewskiego, więc bez curry.

wtorek, 9 czerwca 2009

Zupa szparagowa delikatna, ach!














Zmodyfikowany przepis z bloga Agi, która z kolei czerpała natchnienie od Karolci. O, tak to szybko w dzisiejszym świecie krążą inspiracje i dobre pomysły. Szalenie mi posmakowała ta zupka. Taka finezyjna, ale jednocześnie z odrobinką boczkowo-grzankowo-curry'owego pazurka, który wbrew pozorom podkreśla jej niebywałą delikatność.

Składniki
0,5 kg białych szparagów,
0,3 l chudego mleka,
0,1 l wody,
0,1 l słodkiej śmietanki,
3 plastry wędzonego boczku,
1 bułka,
1 łyżeczka cukru,
curry, pieprz, sól.

Ze szparagów odkrajamy główki i lekko podgotowujemy. Resztę wrzucamy do mleka z wodą, doprowadzamy do wrzenia, po czym gotujemy na maluśkim gazie aż szparagi zmiękną. W tym czasie podsmażamy pokrojony w kostkę boczek. Kiedy zrobią się piękne, rumiane, chrupiące skwareczki, zdejmujemy je z patelni. Wytopiony tłuszcz można wlać do zupy, ale nie daje to jakiegoś oszałamiającego efektu smakowego, więc chyba nie warto. To jest leciutka zupa, wystarczy jej tłuszczyku z mleka i śmietany. Lepiej usmażyć na nim grzanki z pokrojonej w kostkę bułki.

Kiedy szparagi miękkie, doprawiamy zupę solą i pieprzem i pięknie miksujemy blenderem. Ja dolewam też śmietanę, bo podoba mi się konsystencja. Poza tym, nie liczcie tu na efekt białego kleksa na kolorowej plamie zupy, bo zupa jest... brawo, biała.

Kończymy. Wrzucamy do zupy główki szparagowe, mieszamy, wlewamy do naczyń, na środek sypiemy skwareczki z boczku i posiekaną bazylię, sypiemy boczkowe chrupiące grzanki, a na to wszystko ciutkę curry, która nada fantastycznego aromatu. Ja użyłem tej z młynkiem Kotanyi, bo ma rewelacyjny smak, zawiera mój ukochany kmin rzymski, a mielenie na świeżo tych wszystkich przypraw łącznie z kolendrą daje taki aromat, że aż ma się ochotę zanucić "kryszna hare". Najfajniejsze, że mimo dodatków o zdecydowanym smaku nie ma się wątpliwości, że oto spożywa się delikatną jak mgiełka nad Biebrzą zupę ze szparagów, a nie szuwaśkową kartoflankę ze spyrką.

I to tyle. Dobrze wam radzę, zróbcie od razu z dwóch porcji, bo będziecie żałować jak ja. Dzięki, dziewczyny!